google-site-verification: google074b24127b4fbc9f.html

czwartek, 20 lutego 2014

Surówka z charakterkiem.




Ostatnio na zakupach  odkryłam białą rzodkiew,którą bez wahania włożyłam do koszyka...i tak,jak nigdy nie miałam awersji do czarnej,z której surówką często zajadałam się w domu rodzinnym,tak tą,jestem zachwycona.
Biała rzodkiew w przeciwieństwie do swojej kuzynki nie jest ostra,a jedynie lekko pikantna.Jest od niej co najmniej dwa razy dłuższa,a jej skórka,która jest cienka, kryje w środku bardzo soczyste i mało włókniste wnętrze.Bogata jest w witaminy i związki mineralne.Polecana w diecie odchudzającej,ponieważ syci,ale nie tuczy.
Można ją spożywać na ciepło,jako dodatek w jarzynowych zupach,jednak dla mnie najlepiej smakuje na surowo w świeżych sałatkach.
Powstała surówka na bazie mojej fascynacji japońską kuchnią,gdzie eksperymentalnie pomieszałam składniki obecne w japońskiej i europejskiej wersji.Myślę,że eksperyment godny wypróbowania.

czwartek, 6 lutego 2014

Zapomniane bulwy,które znów zaczynają być modne.

Czyściec bulwiasty (Stachys affinis) jest małym warzywem korzeniowym pochodzącym z Azji,który  do Francji po raz pierwszy został sprowadzony w 1882 z Japonii.Francuska nazwa została nadana od miejscowości Crosne (departament Essonne) ,gdzie warzywo to zaczęto po raz pierwszy w Europie uprawiać.
Japoński czyściec to wieloletnia roślina uprawiana głównie dla jadalnych bulw,które swoim wyglądem przypominają korkociąg czy pulchne gąsienice. Bulwki mają delikatny i lekko słodki smak,a zarazem  orzechowy posmak przypominający karczocha,dlatego są często nazywane chińskimi karczochami.Bulwy zawierają  oczywiście węglowodany (17%), niewielką ilość białka (3%),mało tłuszczu (0,2%), odrobinę błonnika (O,7%) a reszta to już tylko woda.
Bulwy,  dostępne są w handlu od późnej jesieni do późnej zimy i często są już umyte i oczyszczone (co jest powiązane z ich wysoką ceną).

środa, 29 stycznia 2014

Pieczona skorzonera.


Czyszczenie skorzonery,która po zmoczeniu wodą ma  ciemną,wręcz czarną skórkę, jest odrobinę kłopotliwe.Świeże korzenie pokryte  są resztkami ziemi,w której rosły, a jeszcze podczas obierania zaczynają wydzielać lepkie,kleiste mleczko. Jednak uważam,że warto poświęcić trochę czasu i wysiłku,bo pod mniej atrakcyjnym wyglądem ukrywa się całkiem smaczne warzywo o łagodnym i lekko słodkim smaku (do którego,nie wiem dlaczego przylgnęła nazwa zimowego szparaga...mi bardziej kojarzy się ze słodką  pietruszką:).
Skorzonera na dodatek jest bogata w błonnik,miedź,jak również jest dobrym źródłem potasu,żelaza i kwasu foliowego.
Świeżą salsefię można przechowywać około tygodnia w lodówce,a w suchym i chłodnym miejscu nawet miesiąc.

wtorek, 28 stycznia 2014

Owocowy i sycący koktajl z mlekiem owsianym.



Gujawa,to roślina należąca do rodziny mirtowatych.Miąższ owocu jest czerwonawy lub jasny,o silnym i niesamowicie charakterystycznym zapachu,który tej zimy mnie zniewolił.
Owoc zawiera dużą ilość błonnika,który jest na ogół dobrze tolerowany przez nasze jelita,a równocześnie zapobiega ich zaparciom.Guawa jest również bogatym źródłem wapnia i witaminy C-zawiera około pięć razy więcej tej witaminy niż pomarańcza.Jest idealna by zapobiegać przeziębieniom.
Zimą zużywam jej owoce,jako dodatek do sałatek owocowych,jak również do zdrowych i pysznych koktajli owocowych.

Egzotyczna,zimowa sałatka.



EGZOTYCZNA,ZIMOWA SAŁATKA
Na 2 porcje

Sałatka,którą wymyśliłam absolutnie z tego,co miałam pod ręką i pod wpływem chwili.
Miała być  orzeźwiająca i pełna dobrych witamin tak potrzebnych o tej porze roku. Całość dopełnił dodatek pikantnego i aromatycznego syropu. 

czwartek, 23 stycznia 2014

Stoofvlees op Vlaamse wijze.



Powrót zimowych temperatur aż woła, o gorący posiłek.A mieszkając we flamandzkiej części Belgii, cóż  mogę zrobić lepszego niż lokalne,rozgrzewające danie?Nie pozostaje nic innego,jak stoofvlees,który robię wyłącznie o tej porze roku.

środa, 15 stycznia 2014

A może deser?

Tak ostatnio zasiadłam się w fotelu (filmy,książki... i nauka  języków,jak również czas spędzany  z miłymi osobami..),że zapomniałam o blogu;)...a mam tyyyle przepisów do przekazania,że głowa mała.Cieszę się,że nadal odwiedzacie moją stronę i to powoduje,że chcę znów pisać.A pomyśleć ,że pierwotny zamysł  bloga był tylko dla znajomych. Cóż...grono znajomych, jakby się rozrosło.:) 
Ach...a wiecie jaki niesamowity aromat wydzielają już wręcz przejrzałe owoce goyave? Mam wrażenie,że ten zapach wręcz przenika każdy kąt naszego mieszkania i niesamowicie drażni moje nozdrza wzbudzając niepohamowany na nie apetyt.W koszu są  jeszcze inne owoce egzotyczne,które może mniej intensywnie przypominają o swoim istnieniu,ale  myślę,że już i na nie czas. Pojawi się więc za niedługo również przepis na egzotyczną sałatkę zimową,tylko niech szczegóły dopracuję.
Zacznę jednak od deseru wytrawnego ,albo  raczej prostej przekąski bufetowej.


piątek, 25 października 2013

Ulubiona sałatka słodko-słona z gruszką i serem.



W naszym menu dziennym nie może zabraknąć  dania z samych surowych jarzyn,owoców,czy świeżych sałat.Często takie surowizny są  dodatkiem do obiadowej ryby,czy stejka dla lubego,ale równie często są głównym posiłkiem na kolację.
Udane małżeństwo gruszki z serem pleśniowym,to klasyk,który można na wiele sposobów urozmaicać.
W tej smacznej i prostej sałatce,delikatne nuty słodkiej gruszki ze słonym,pikantnym serem bleu podkręciłam przez dodatek orzechów,młodych liści roszponki i pikantnej rukoli w miodowym winegrecie.

wtorek, 22 października 2013

Jesienne carpaccio buraczane.


Dwaj hiszpańscy bracia: Sam i Eddie Hart,którzy w Londynie uruchomili już szereg hiszpańskich restauracji ( w tym 'Barrafina') ,wydali również książkę "Barrafina: A Spanish Cookbook",pełną pysznych receptur.Poniższy przepis z tej książki , jest jak najbardziej  na obecny, jesienny czas.Aromatyczna kombinacja buraka z sosem z orzechów laskowych już jest jedną z moich ulubionych wariacji na temat carpaccio z buraka.
Zapraszam do wypróbowania tej prostej i pysznej przekąski.

środa, 9 października 2013

Dżem mirabelkowo-melonowy z wanilią i miętą.

Nie potrafiłam oprzeć się obrywaniu ich prosto z drzewa.Były tak słodkie...chyba najsłodsze,jakie do tej pory jadłam.Te,które podjadałam w okresie dzieciństwa były dzikie,albo rosły w parkach.Nawet w babcinym ogrodzie, mirabelek było brak.Jak to jest,że tak wiele osób je lubi,a tak mało ich w ogrodach i na straganach?
Franck,nasz francuski gospodarz,sam zaproponował byśmy nazbierali sobie mirabelek  z ich ogrodu,bo oni byli tak zajęci restauracją i już,już nadchodzącym winobraniem...a taki żal zostawiać to słodkie złoto na zmarnowanie...więc poza szampańskimi akcesoriami i drobnymi upominkami,i żółte śliwki przekroczyły granicę belgijską.
Do mirabelek dodałam jeszcze  przejrzałego melona,który pojechał z nami do Szampanii i wrócił ...i myślę,że to był świetny pomysł.Słodko-kwaskowate  połączenie z  wanilią i  miętą...ten smak uzależnia...nawet mnie,która nie należy do słodko-holików.
I jaka szkoda,że sezon na nie jest tak krótki...a słoiczki ze śliwkowo-melonowym dżemem tak szybko znikają z kuchennej spiżarki.


AddThis

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...